Magiczny Lublin

Legenda o herbie miasta

środa 18 kwiecień 2007

Legenda o herbie miasta

Wpis dodany przez EliS do kategorii: Ciekawostki, Legendy

Potocznie Lublin jest zwany Kozim Grodem. W jego herbie dumny kozioł wspina się na krzew winogron. Skąd ten symbol? Jego geneza sięga wieku XIV, kiedy Lublin uzyskał prawa miejskie. A było to tak…

Herb Lublina
Źródło: www.pzw.org.pl


W pewnym momencie mieszczanie zamieszkujący gród doszli do wniosku, że jest on na tyle rozbudowany, tak rozwinięty, iż powinien otrzymać prawa miejskie. Wysłali zatem delegację do Krakowa, aby przekonała panującego wówczas Władysława Łokietka do nadania Lublinowi przywilejów.
Ciężko było się dostać na audiencje do władcy. Czas mijał, fundusze, które miasto dało delegacji na podróż kończyły się. Sytuacja była coraz mniej ciekawa. Jednak wreszcie udało się - uzyskali audiencję u księcia. Trzeba było go jeszcze przekonać, aby nadał Lublinowi prawa miejskie.
Opowiedzieli mu zatem o tym, jak po jednym z tatarskich ataków na gród, przeżyła jedynie grupa dzieci, które schroniły się przed najeźdźcą w wąwozie. Opowiedzieli mu o tym, jak to te dzieci wykarmiła jedna koza. Opowiedzieli, że te dzieci teraz dorosły, mieszkają dalej w Lublinie. Opowiedzieli, że miasto się prężnie rozwija, rozbudowuje się. Zachwycony tymi historiami Władysław Łokietek nadał Lublinowi prawa miejskie.
Pozostawała kwestia wyboru herbu. Książe doradził, aby znajdowała się w nim koza. Zaproponował również winnicę, która miała być symbolem bogactwa miasta. Pomysł się spodobał, jednak spotkał się z problemami w realizacji. Delegacja mieszkańców Lublina nie miała już bowiem pieniędzy, aby zlecić profesjonaliście wykonanie herbu. Poszukali i znaleźli kogoś, kto zgodził się herb wykonać za niewielkie pieniądze.
Dopiero w drodze powrotnej do Lublina rozpakowali zawiniątko z herbem. Przerażenie ich było ogromne, gdy zamiast kozy i pięknej winnicy zobaczyli na herbie starego owłosionego capa, objadającego się winogronami. Niestety, na powrót do Krakowa było już za późno…

Edit 29.05.2007r.: Jeden z czytelników zwrócił mi uwagę, że cap zamiast kozy na herbie nie był wynikiem pomyłki, czy nadmiaru gorzałki… Otóż kozioł po łacinie to capra. Artysta wykonał zatem to, co mu zlecono. Tylko nie przyszło mu do głowy przetłumaczyć życzenie Lublinian na polski… Stąd też cap wyszedł.
PS. Pozdrowienia dla Jakuba, który uzupełnił te nieścisłości. I dla Rafała, który zwrócił mi uwagę na jeszcze coś, ale nie przyznam się na co :)


  Drukuj ten artykuł Drukuj ten artykuł                                                           na górę
  
1 Punkt2 Punkty3 Punkty4 Punkty5 Punktów (Ilość ocen: 31, średnio: 4.74 z 5)
Loading ... Loading ...
   

Obecnie są 2 komentarze do wpisu “Legenda o herbie miasta”

  1. 1 18. kwiecień 2007, dodane przez Włodek:

    “Poszukali i znaleźli kogoś, kto zgodził się herb wykonać za niewielkie pieniądze.”

    Ja słyszałem, że oni mu flaszkę dali, a nie pieniądze…

  2. 2 7. maj 2007, dodane przez Aneta:

    A ja słyszałam że oni przepili pieniądze na herb.

 

  • Kalendarz

  • lipiec 2010
    P W Ś C P S N
    « cze    
     1234
    567891011
    12131415161718
    19202122232425
    262728293031